Mimo młodego wieku znają smak występów na scenie, prezentacji artystycznych, własnych wystaw, czy uczestnictwa w zawodach tanecznych. „Marszałkowskie Talenty”, dzięki otrzymanemu stypendium, będą mogły realizować swoje marzenia.

Zarząd województwa przyznał stypendia artystyczne w wysokości 7600 zł już po raz drugi. 21 laureatów – spośród ponad 160 zgłoszeń! – wyłoniła kapituła, w której zasiadają m.in. artyści, dyrektorzy instytucji kultury, twórcy konkursów artystycznych. Jak podkreślają jej członkowie, tegoroczny wybór był bardzo trudny. Dyrektor Filharmonii Opolskiej Przemysław Neumann mówi, że około połowa zgłoszeń była właśnie w kategorii „muzyka”. – Wydawało nam się, że już  w ubiegłym było trudno wybrać. Teraz było dużo trudniej – przyznaje.

Ale praca kapituły nie kończy się na wyborze stypendystów. Jej członkowie śledzą losy zwycięzców i stają się niejako ich mecenasami.  Dr hab. Łucja Piwowar-Bagińska, dyrektor Instytutu Sztuki UO podkreśla, że drzwi Instytutu stoją dla tych młodych ludzi zawsze otworem. – Przychodźcie, pokażemy wam nasze pracownie, poznacie artystów – zaprasza.

W tym roku dwójka artystów otrzymała stypendia już po raz drugi. Mateusz Gędek przygodę ze śpiewem zaczął w wieku dziewięciu lat. Jednak z nostalgią i uśmiechem na twarzy przypomina sobie pierwsze zainteresowanie muzyką. Piosenka „Poszła Karolinka”, zaciekawiła go jako pięciolatka, co zostało uwiecznione na rodzinnym nagraniu. – Jednak to inna piosenka towarzyszyła mi każdego dnia. To utwór zespołu Kancelaria „Zabiorę Cię …”. Zawsze, kiedy wracaliśmy do domu, śpiewaliśmy ją z mamą w samochodzie. Stwierdziłem, że skoro tak dobrze ją znam, zaśpiewam ją w szkolnym konkursie, który zresztą wygrałem. To było bardzo spontaniczne i trochę nieświadome. Wtedy też zwróciła na mnie uwagę moja nauczyciel muzyki, z którą ćwiczyłem i startowałem w kolejnych konkursach. Podczas jednego z nich, w Kluczborku, dostrzegła mnie pani Magda Durecka. Pod jej fachowym okiem zacząłem rozwijać mój talent – wspomina Mateusz. Jak przyznaje, jego marzeniem jest tworzyć własne utwory, w których może wyrazić swoje emocje. Napisał już dwa, które ma nadzieję pokazać szerokiej publiczności. – Covery śpiewa się fajnie, ale dużo ciekawiej jest dać coś swojego. Inspiruję się i kieruję muzyką Korteza, Eda Sherana. To mój klimat, piosenki o miłości – mówi stypendysta.

Bartosz Frydel  gra na pianinie i ma dziewięć lat. Przyznaje, że największą satysfakcję czuje, kiedy może wystąpić na scenie. – Muszę dużo ćwiczyć, ale bez problemu łączę swoją pasję ze szkołą i zabawą z kolegami – opowiada. Na swoim koncie ma już występy i wygrane konkursy. – Do wszystkiego przygotowywała mnie moja nauczycielka. Najpoważniejszy konkurs wiązał się z muzyką barokową. Przygotowanie do takiego występu, to wiele pracy – mówi Bartosz Frydel, który także w ubiegłym roku otrzymał stypendium.

Nagrodzone osoby podkreślają, że ich marzeniem jest publiczne prezentowanie swoich talentów.  – Tata gra na trąbce, dziadek grał na akordeonie i ta trąbka pozostała – wyjaśnia Marcel Bich. Tata to jego autorytet. Gra z nim wspólnie w lokalnej orkiestrze, ale także w orkiestrze Szkoły Muzycznej II stopnia w Opolu. Jak przyznaje, przygoda z trąbką miała różne etapy, także chwile zwątpienia. – Tak, pojawił się taki moment znudzenia, wypalenia. Jednak sukces, jaki odniosłem w wieku dziewięciu lat (II miejsce na ogólnopolskim konkursie), dodał mi  przysłowiowego „kopa”. Zacząłem ćwiczyć, zachęciła mnie nowa trąbka, pasja zwyciężyła – przyznał nastolatek. Oczami wyobraźni i marzeń widzi siebie jako zawodowego muzyka, stawia sobie wysokie poprzeczki. – W marzeniach widzę siebie w orkiestrze na deskach filharmonii Berlina czy Londynu. Taki jest mój cel. Ekscytacja, jaka pojawia się na scenie jest niesamowita, daje mi siłę. Doświadczyłem tego m.in. na deskach Filharmonii Opolskiej – opowiada.

Jedenastolatka Aleksandra Urbańska życie z muzyką zaczęła już w przedszkolu. – Pani zauważyła, ze ładnie śpiewam. Zaproponowała moim rodzicom, żebym wystartowała w konkursie. Było ich coraz więcej. Każdy sukces mnie coraz bardziej nakręca – przyznaje Ola. Przygoda z fletem zaczęła się od tego, że zawsze chciała grać na … skrzypcach. – Pewnego dnia mama przyniosła do domu flet i powiedziała, żebym spróbowała. Zaczęłam grać na samej główce, ponieważ flet składa się z trzech części. Wychodziły z tego ciekawe dźwięki. Później grałam już na wszystkich częściach. Odkryłam swoją pasję – wspomina. Aleksandra Szkołę Muzyczną traktuje jak drugi dom. Uwielbia tam spędzać czas z cudownymi przyjaciółmi, pod okiem serdecznych nauczycieli. Za pasją, zaangażowaniem, ćwiczeniami idą sukcesy. – Każdy sukces daje mi niesamowitą motywację. Jak zaczynam grać na scenie jestem tylko ja i muzyka, zapominam o stresie. Uwielbiam też rysować, malować. Maluję i szkicuję otoczenie czekając na zajęcia. To moja druga pasja – przyznaje zdolna nastolatka. Mama Oli, Agata Urbańska, pracuje w szkole muzycznej. To dlatego jej dziecko od samego początku wyrastało w atmosferze muzycznej. O szkole mówi „nasz dom”. – Kształtowanie dziecka wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Z jednej strony jest obawa o to, żeby czegoś nie przegapić, a z drugiej, żeby nie zniechęcać  i dać możliwość rozwoju – mówi. Ma również radę dla innych rodziców uzdolnionych dzieci. – Przyglądanie się artystycznemu rozwojowi, to również radość, jaką czuje się w trakcie występów swojego dziecka. Nie raz ciekną łzy po policzkach. Nie można jednak przesadzić. Dziecko, nawet czerpiące radość z tego co wykonuje, nie może być zbyt mocno zmuszane do ćwiczeń – zaznacza.

Poezją, recytowaniem i tańcem interesuje się Natalia Pawłowska. Uczestniczyła m.in. w Konkursie Poezji Romskiej i konkursie ,,Barwy Romskiego Świata”. Tańczy w zespole ,,Romani Bacht”. Przypomina sobie, jak napisała pierwszy wiersz. – Pewnego dnia słowa zaczęły przychodzić do mnie same. Układały się w rymy. Inspirację czerpię z natury, przedmiotów, tego, co mnie otacza. Dlatego jedne są smutne, inne wesołe, a są też nostalgiczne – opowiada. Na galę przyjechała w sukni, w której występuje w trakcie pokazów tańca. Jednak nadal poezja jest jej najbliższa. – Chciałabym wydrukować tomik z moją poezją, ale wiem, że do tego jeszcze prowadzi mnie długa droga. Myślę, że stypendium bardzo ją skróci – mówi Natalia.

Miriam Powrósło gra na skrzypcach od szóstego roku życia, lubi zwierzęta i jeździć konno. – Droga do stypendium prowadzi przez ćwiczenia. Warto poświęcić czas swojej pasji. Bardzo ważne jest uczestnictwo w kursach muzycznych. Chciałabym zagrać kiedyś z orkiestrą Filharmonii Opolskiej. Ćwiczenia wymagają czasem tego, że odmawiam sobie zabawy z koleżankami i biorę instrument do ręki – mówi Miriam.

Pożyczony od rodziców aparat fotograficzny wzbudził w Kacprze pasję fotografii. – Od dwóch lat, kiedy zdobyłem swój własny, robię codziennie zdjęcia. Lubię utrwalać krajobraz, momenty niecodzienne, które nie każdy potrafi dostrzec. Czasami jest to ulotna chwila, gdy idę ulicą, niekiedy muszę poczekać na odpowiednie światło, kiedy chcę ukazać piękno krajobrazu – mówi Kacper Tomis z Głubczyc. Swoje prace zamieszcza na swoim profilu w internecie. Niedawno prezentowane były także w głubczyckim ratuszu.

– Jak patrzę na tych wspaniałych, młodych ludzi, to jestem spokojny o przyszłą kondycję kultury – mówi wicemarszałek województwa Stanisław Rakoczy, który przewodniczył kapitule stypendiów. Marszałek województwa Andrzej Buła podkreśla zaś, że stypendia to z jednej strony konkretne wsparcie tych, którzy realizują swoje pasje, a jednocześnie mobilizacja innych do podejmowania takich starań. – A my nie pozwalamy o stypendystach zapomnieć. Promujemy ich, zapraszamy młodych artystów, by uświetniali organizowane przez nas imprezy – dodaje marszałek. – Warto ich dostrzegać i wspierać, bo rozwój talentu, oprócz tego, że ma się dar od Boga, wymaga dodatkowych konsultacji, uczestnictwa w zajęciach, zakupu instrumentów, pędzli, strojów, nut. To wszystko kosztuje – tłumaczy.

W tym roku kapituła – oprócz przyznania stypendiów, wyróżniła także 31 osób. Otrzymały one listy gratulacyjne i bony w wysokości 200 złotych.