1 września mija 79. rocznica wybuchu największego konfliktu militarnego w historii nowożytnego świata. Wspomnienia tkwią do dziś w żyjących bohaterach tamtych czasów

Wielu z nich odeszło na wieczną wartę. Wielu anonimowych spoczęło na polach bitew. Wśród już nielicznych żyjących wspomnienia czasu wojny każdego 1 września ożywają na nowo.

Takich rzeczy się nie zapomina

– To było straszne, jakby niebo się zawaliło. Nie ma ojczyzny, nie ma ojca, środków do życia. Uzbrojeni barbarzyńcy na ulicy – wspomina Henryk Kosidło, porucznik w stanie spoczynku, Sybirak, żołnierz I Armii Wojska Polskiego. W chwili wybuchu wojny miał 14 lat. Jego ojciec 22 kwietnia 1940 roku znalazł się na liście katyńskiej. Żony i dzieci więzionych w trzech obozach oficerów, 13 kwietnia 1940 zostały wywiezione na Syberię. – Trafiłem w pobliże granicy mongolsko – chińskiej. W 1943 dostałem powołanie do wojska. Moja Matka po 6 latach i 3 miesiącach wróciła do Polski z najmłodszym bratem – wspomina. Po 1946 losy sprawiły, że znalazł się w Opolu.

Henryk Kosidło zaznacza, że nie wszystkie kraje obchodzą rocznicę wybuchu wojny właśnie 1 września. – Napaść na Polskę 1 września 1943 roku, to nie była jeszcze wojna światowa. To była wojna narodu polskiego przed agresją Niemiec hitlerowskich, a od 17 września przed napaścią sowiecką – wyjaśnia. Brytyjczycy i Francuzi przystąpili do wojny dopiero od 3 września, Duńczycy i Norwegowie w marcu 1940 roku, Belgowie Holendrzy, naiwnie wierząc w niemiecką  solidność nie zgodzili się na wpuszczenie wojsk francuskich i brytyjskich, doznali agresji 10 maja 1940 roku. Białoruś i Federacja Rosyjska obchodzi to święto 22 czerwca, chociaż powinni z pokorą obchodzić je 17 września, bo wówczas stali się pomocnikami Niemiec hitlerowskich. 7 grudnia 1941 roku wojna ogarnęła świat. Wtedy to Japonia zaatakowała bazę Stanów Zjednoczonych.

Wojna objęła 42 państwa. Zginęło około 50 mln ludzi, w większości cywili.

Pamiętamy

– 79 lat temu, 1 września 1939 roku, rozpoczęła się II wojna światowa. Wtedy padła pierwsza salwa na drodze faszystowskiego przymierza do przejęcia władzy nad światem.  Wkrótce, 17 września, stało się też jasne, że Polska została ukrzyżowana między dwoma łotrami – mówił członek zarządu województwa Szymon Ogłaza. Jak zapewnił, kolejne rocznice wybuchu wojny nie są dla nas obecnie żyjących pokoleń pustym rytuałem pamięci, ale przede wszystkim okazją do przypomnienia faktów i utrwalenia ich w świadomości kolejnych pokoleń.

Strach i walka

Zdzisław Borawski kapitan Armii Krajowej, doskonale pamięta bombardowania, w których stracił serdecznego przyjaciela. Naloty były częste, messerschmitty i sztukasy zrzucały niezliczoną ilość bomb. – Wojna miała rozpocząć się nie 1 września, ale wcześniej, w czerwcu. Tak Hitler zaplanował w pierwszej wersji. Zreflektował się, że skutkować to będzie wyniszczeniem płodów rolnych, zniszczonych przez działa i ciężki sprzęt – wyjaśnia Zdzisław Morawski, pochodzący z Płocka. Pamięta, że Polacy nosili specjalne opaski na rękach, Żydzi natomiast przyszytą gwiazdę Dawida na plecach, od początku byli upokarzani. – Mieliśmy znajomą rodzinę żydowska znajomą, oddali nam na przechowanie syna, Ludwika Golszteina. Mieliśmy ogromne szczęście. Gdyby Niemcy go u nas zastali, rozstrzelali by całą rodzinę – wyjaśnia. Sam jak mówi miał wiele szczęścia. Jego ojciec był aresztowany, na niego również czekali gestapowcy. Nie było go jednak w domu. Gdyby nie ostrzeżenie, podzieliłby los ojca, który został stracony w obozie w Stutthof. – Udało mi się przeżyć. Żyję. Za działalność AK Niemcy w samym Płocku powiesili na rynku 12 osób – wspomina.

Wyrazem szacunku, pamięci bohaterom II wojny światowej było złożenie pamiątkowych wiązanek i zniczy. Samorząd województwa opolskiego reprezentował członek zarządu województwa Szymon Ogłaza.